Gdzie się podziali bohaterowie baśni i bajek? Czyli "Dawno, dawno temu".




 Przyznam szczerze, że nigdy nie byłam wielką fanką oglądania seriali. W momencie, gdy wszyscy dookoła przepadali wciągnięci przez kultowe seriale takie jak "The walking death" czy "Gra o tron", ja wolałam zaszyć się pod ciepłym kocem i sięgać po coraz to nowsze historie zapisane na kartkach książek.Za ciągłą ucieczką przed nimi przeważał fakt, że już dawno temu przestałam oglądać telewizję. Seriale były czymś co kojarzyło mi się z bezsensownym siedzeniem przed telewizorem i opychaniem się wszystkim co tylko znalazło się w zasięgu rąk. Dziś wiem, jak bardzo zgubne było moje myślenie, bo w taki właśnie sposób prawdopodobieństwo, że trafie na serial, który podbije moje serce, było znikome. Całe szczęście tak się nie zdarzyło i w chwili obecnej jestem zauroczona serialem "Dawno, dawno temu" i to właśnie o nim dzisiejszy wpis.



Każdy z Nas chyba kojarzy historie opowiadane Nam przez babcie czy mamy w dzieciństwie. Wiele z nich mimo innej tematyki, którą podejmowały kończyły się w taki sam sposób, mianowicie dobro zawsze zwyciężało. Dziewczyna, zwana Kopciuszkiem zostaje żoną księcia dzięki matce chrzestnej; królewna zostaje wybudzona przez księcia pocałunkiem po tym jak zatruwa ją własna macocha. Czy te wspomnienia wywołują w Was miłe uczucia? A co by było gdybyście dowidzieli się, że wraz z zamknięciem baśni, historia bohaterów wcale się nie skończyła, a Wy macie możliwość dowiedzieć się jak wygląda ich życie?


"Emma Swan zdążyła już przywyknąć do swojego monotonnego życia, gdy w progu jej mieszkania staje Henry, dziecko które dawno temu oddała do adopcji. Emma postanawia odwieźć chłopca z powrotem do domu, do małego miasteczka Storybrooke, gdzie według jego słów w pułapce czasowej zostały zamknięte wszystkie znane postaci z bajek i baśni. Henry uparcie twierdzi, że tylko Emma ma moc przełamania klątwy Złej Królowej  i przywrócenie wszystkim szczęśliwego zakończenia."*


Brzmi to chyba jednak trochę banalnie co? Wydawać by się mogło, że serial skierowany jest do małych dzieci, jednak w rzeczywistości tak nie jest. Ba, nawet nie pozwoliłabym na oglądanie go przez małe dziecko, bo jego wyobrażenie o świecie czy bezpieczeństwie mogłoby zostać zachwiane. Serial poleciłabym natomiast młodzieży jako zastępstwo "kultowych" seriali telewizyjnych, które niszczą w nich wyobraźnie oraz są nacechowane niekoniecznie dobrymi postawami. Dzięki amerykańskiemu serialowi będą mogli w prosty sposób oddzielić dobro od zła, zobaczyć, że każda podjęta decyzja niesie za sobą konsekwencje, a każdy zły uczynek kieruje nas na tę "ciemniejszą" stronę.


Każdy kolejny odcinek przedstawia inną historie, któregoś z bohaterów, łącząc się w jedną, spójną całość. To co bardzo przypadło mi do gustu, to fakt, że między kolejnymi odcinkami mogłam zrobić nawet kilkumiesięczną przerwe, bez tracenia wątku. A co za tym idzie, nie "goniłam" z oglądaniem, a wręcz przeciwnie, delektowałam się kolejnymi, wspaniałymi pomysłami reżysera. I w tym właśnie momencie dochodzimy do rzeczy, która sprawiła, że serial tak bardzo mnie zachwycił. Zazwyczaj spotykałam się z opiniami maniaków serialowych, że każdy kolejny sezon jest coraz nudniejszy. Przy oglądaniu "Dawno, dawno temu" problem ten znika. Byłam wręcz pod wrażeniem jak reżyser łączy ze sobą losy bohaterów, na pierwszy rzut oka całkiem sobie obcych. Każdy szcegół z ich życia jest tak dopracowany, że w kolejnych sezonach cechy które wcześniej były zbędne, teraz stają się kluczowe.


 Serial jest wspaniałą historią o rodzinie, odwadze oraz poświęceniu. Ukazuje walkę wewnętrzną ze słabościami oraz z własną ciemniejszą stroną. Przedstawia silne więzi rodzinne, które są w stanie zwalczyć każdy mrok. Każda z postaci jest obdarzona innymi umiejętnościami, co czyni ją wyjątkową i wyróżnia spośród pozostałych. Widz dzięki temu przypomina sobie bardzo ważną lekcję życiową, mianowicie że każdy jest stworzony do innych celów i nikt nie jest idealny we wszystkim.


 -Dobrze słyszeć, że mam złamane serce?

-Cóż, jeśli może być złamane to znaczy, że ciągle działa.


Serial z całego serca polecam zafascynowanym światem fantazy i baśni, jak i zwykłym poszukującym prawd życiowych osobom. W produkcji Edwarda Kotsisa odnajdziecie wiele wspaniałych wątków. Wiele z nich sprawi, że na nowo spojrzycie na własne życie z chęcią zmian na lepsze. Serdecznie zachęcam do wkroczenia w świat głównej bohaterki, Emmy Swam, której zadaniem jest zdjęcie klątwy i ofiarowanie wszystkim szczęśliwego zakończenia. Kto wie, może ofiaruje je ona również Tobie?


 Nie posiadanie nikogo bliskiego to najgorsza klątwa jaką możesz sobie wyobrazić.

*opis ze strony serialosy.pl
*zdj. źródło: internet

2 komentarze:

  1. Ciekawy post, miło się czyta :)
    onlybooks-jdb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje serdecznie. Chętnie zaglądam :)

      Usuń

Copyright © 2014 Świat książek , Blogger